Witaj! Logowanie Rejestracja


Self Publishing, czyli jak wydawać samemu!
#21
Możesz napisać dlaczego tak uważasz Jagminie?
 
Odpowiedz
#22
Czy cały czas piszemy o SELFpublishingu? Bo ja na przykład nie mam takich ambicji ani kasy by wydać 20 000 zł na 1000 egzemplarzy mojego dzieła z nadzieją, że mi jakoś zejdzie. No, ale jak ktoś ma takie ambicje i kasę to proszę bardzo..
[Obrazek: Tekro_userbar.jpg]

1. Zdecyduj, co chcesz osiągnąć, potem poszukaj reguł, które ci w tym pomogą.
2. Nie pozwól by reguły przesłoniły opowieść i używaj tych, które ci pasują.
3. Wszystko możesz przedstawić jako postać.
 
Odpowiedz
#23
Self publishing jest chyba pojęciem, które nie definiuje nakładów, prawda? Tylko fakt tego, że sam autor czy grupa autorów zamiast sprzedać się firmie wydawniczej wydaje coś własnym sumptem.
Rozumiem, że w epoce crowdfundingu każdy uważa, że inni mu dają kasę, ale dla mnie normalne jest to, że jak będę chciał wydać coś swojego, faktycznie wydać, to te 5k muszę mieć w kieszeni, a i tak będę chciał wydrukować więcej - nie mówię, że od razu tysiąc sztuk. Przewaga blachy nad cyfrą jest taka, że blachy naświetlasz raz, a potem masz 1/4 kosztu egzemplarza przy dodruku.
Wszystko zależy też od formatu i papieru. W/w wyliczenia są dla kopii podręcznika Warhammera, czyli szyte, twarde okładki, papier kredowy, całość full kolor.
Wymieniajmy się doświadczeniami, po to chyba powstało to forum. Chciałem tylko uzmysłowić ludziom różne rzeczy - jak to, że przy cyfrze lepiej mieć zapas w magazynie niż się bawić w dodruki, które psują ekonomię i potem ktoś marudzi na dzisiejsze, niesprzyjające czasyUśmiech
[Obrazek: karagir.png]
 
Odpowiedz
#24
A jaki zakładasz zysk?
[Obrazek: Tekro_userbar.jpg]

1. Zdecyduj, co chcesz osiągnąć, potem poszukaj reguł, które ci w tym pomogą.
2. Nie pozwól by reguły przesłoniły opowieść i używaj tych, które ci pasują.
3. Wszystko możesz przedstawić jako postać.
 
Odpowiedz
#25
A to zależy od konkretnego projektu. Na początku byłoby fajnie wyjść na zero + mieć pokrycie kosztów jeżdżenia po konwentach. Zależy też to od podejścia - czy to ma być jednostrzał/parę projektów, czy bym chciał prowadzić wydawnictwo.
Przy większych ilościach zaczyna być opłacalne zamawianie druku w Chinach, ale to już inna bajka jest. Jakość jest bardzo wysoka (np. Pathfinder jest tak drukowany) - bo głupie europejskie wydawnictwa posprzedawały do Chin zajebiście dobre i niezniszczalne oldschoolowe maszyny HeidelbergaUśmiech
[Obrazek: karagir.png]
 
Odpowiedz
#26
Ciekawe podejście. Ja bym zrobił to tak. Najpierw drukuję w offsecie jedną sztukę. Mogę ją wtedy ocenić i dać do oceny innym. Koszty tego są niewielkie wiec jak się nie uda to mniejsza strata. Poza tym od razu mogę poprawić błędy. Następnie badam rynek, ile rzeczywiście mam szanse sprzedać egzemplarzy. Dalej decyduję czy bardziej opłaca mi się zamówić większy nakład, czy też robić to w druku na żądanie. Minimalizuję w ten sposób straty, które muszę pokryć z własnej kieszeni.

Przy okazji przydatny link: https://www.rozpisani.pl/
[Obrazek: Tekro_userbar.jpg]

1. Zdecyduj, co chcesz osiągnąć, potem poszukaj reguł, które ci w tym pomogą.
2. Nie pozwól by reguły przesłoniły opowieść i używaj tych, które ci pasują.
3. Wszystko możesz przedstawić jako postać.
 
Odpowiedz
#27
Nie jesteś w stanie, z całym szacunkiem, ocenić siły nabywczej rynku bez przeprowadzenia kosztujących np. 2k badań. Z deklaracji przez net...niewiele może wynikać. Reasumując, wolałbym wtopić te 2k w nadmierny nakład niż na badanie marketingowe. Oczywiście możemy dyskutować o ocenie nakładu przez zapytania skierowane do ludzi na polterze i innych serwisach...ale nie będzie to miało z rzeczywistością nic wspólnego. Są ludzie, których stroną startową nie jest polter, a z chęcią kupią ciekawy podręcznik, choćby za stówę.

Praktyka jest taka, że niemal przy każdym tekście X o systemie Y pojawia się dodruk - albo marudzenie, że 'Savage się rozeszły, jak byśmy chcieli teraz to robić to by musiało być czarno-białe i e etam...'. Chciałbym, jeżeli kiedyś mi wyjdzie, być człowiekiem, który napisze z radością 'dobrze, że puściłem od razu w nakładzie Z i nie muszę dodrukowywać i tym samym nie jem gruzu tylko patrzę na cyfrę 0 w excelu. Albo jakiś plus.

EDIT - Ale Twoje podejście, Jagminie jest ciekawe - sam chyba też bym puścił tą jedną sztukę na demo, czy na potrzeby konwentoweUśmiech
[Obrazek: karagir.png]
 
Odpowiedz
#28
sir acid napisał(a):Praktyka jest taka, że niemal przy każdym tekście X o systemie Y pojawia się dodruk - albo marudzenie, że 'Savage się rozeszły, jak byśmy chcieli teraz to robić to by musiało być czarno-białe i e etam...'.
o.O Kiedy zaczęliśmy dyskusję o wydawaniu przez wydawnictwa?
[Obrazek: Tekro_userbar.jpg]

1. Zdecyduj, co chcesz osiągnąć, potem poszukaj reguł, które ci w tym pomogą.
2. Nie pozwól by reguły przesłoniły opowieść i używaj tych, które ci pasują.
3. Wszystko możesz przedstawić jako postać.
 
Odpowiedz
#29
Nie zaczęliśmy przecież - nawiązałem tylko do realnej sytuacji z rynku. Jestem przekonany, że tylko totalny crap bądź naprawdę hipsterski setting nie rozszedłby się poniżej 250-500 sztuk na przestrzenii np 2 lat.
[Obrazek: karagir.png]
 
Odpowiedz
#30
Dobra, koniec rozmowy, bo nie powstrzymam śmiechu. Ja nie mam takich złudzeń.
[Obrazek: Tekro_userbar.jpg]

1. Zdecyduj, co chcesz osiągnąć, potem poszukaj reguł, które ci w tym pomogą.
2. Nie pozwól by reguły przesłoniły opowieść i używaj tych, które ci pasują.
3. Wszystko możesz przedstawić jako postać.
 
Odpowiedz
#31
Ogólnie fajna rozmowa i podoba mi się, co i jak sir acid pisze. A co do Savage. Właśnie Savage poszło grubo powyżej 500 sztuk, mimo że to brzydkie RPG, gameplay'owo słabe, wtórne (i to w ramach mainstreamu, nie dlatego że mainstream), a do tego bez settingu. Nie ma co patrzeć na skromniejsze nakłady gindie i innych menhirów, bo oni przecież nie oferowali ładnie się prezentujących, ciekawych i dobrych (albo chociaż dopracowanych) RPG. Rynek to nie tylko ci aktywni w fundomie kolekcjonerzy, którzy kupują wszystko jak leci. Większość jest wybredna i zależy im na jakości. Uważam że jeżeli zależy selfpublisherowi na tejże większości i jest w stanie im zaoferować dobre RPG, wspomniane 500 sztuk jest jak najbardziej realne, a jednocześnie może pozwolić na uniknięcie problemu dodruku, który wskazał sir acid. Nie ulegajmy pesymizmowi rozsiewanemu przez wydawców, którzy nie mają w ofercie dobrych RPG i narzekają. Ale i tak wydają kolejne pozycje, tak to zły i niewdzięczny jest ten rynek.
 
Odpowiedz
#32
Zwłaszcza, że im więcej tym taniej, więc można wydrukować i sprzedać 300, wyjść na 0 i narzekać, że nie ma kasy na dodruk (bo np. 100 już się nie opłaca). Można też wydrukować 500 sztuk, sprzedać 400, wyjść na 0 i mieć jeszcze 100 niesprzedanych egzemplarzy.

Pewnie istnieje ryzyko, że się nie sprzeda itd. ale jeśli chce się coś osiągnąć to asekuranctwo w niczym nie pomoże.
 
Odpowiedz
#33
Odnosząc się do wygasłej dyskusji, okazało się iż niszowego, średnio atrakcyjnego i widocznie tworzonego po kosztach RPG - Armie Apokalipsy - sprzedano prawie 500 sztuk. Myślę że to dobry przykład, iż taki nakład jest jak najbardziej realny w self publishingu (zwłaszcza że AA to przypadek self publishingu), a przewijający się w wątku defetyzm można śmiało sklasyfikować jako jeden z wielu fundomowych mitów nieznajdujących pokrycia w liczbach.

A tutaj Fred z Evil Hat o tym, jak wyglądają koszty wydawania RPG w US:
http://www.deadlyfredly.com/2014/10/dd-mysterious/
 
Odpowiedz
#34
Cytat:niszowego, średnio atrakcyjnego
Oh come on...
 
Odpowiedz
#35
Ech, cóż tym razem nie pasuje Noobirusie? 500 sprzedanych sztuk to dobry wynik dla autorki. Ale przy szacowanych kilka lat temu przez Szeję z PTBG 100000 erpegowców w PL, to chyba jednak nisza? Atrakcyjność? AA miało sporą konkurencję w postaci popularnego w PL WoD, do tego słabo się prezentowało, w czym nie pomagały kiepskie ilustracje. Określenie AA jako niszowego, średnio atrakcyjnego RPG wydaje mi się możliwie realistyczne. Zatem skąd ta negatywność Noobirusie?
 
Odpowiedz
#36
Po prostu ten tekst miał ekstremalnie negatywny wydźwięk. AA cieszy się dużą popularnością u konkretnej grupy osób. Zauważyłem m.in. że każda dziewczyna, której zaprezentowałem AA, natychmiast zakochała się w systemie. Kiepską oprawę chyba reperuje edycja rozszerzona.

Po prostu jakoś ostatnio widzę jechanie po autorach AA, za sam fakt że stworzyli "fuj system w moich oczach", zamiast gratulowania sukcesu.
 
Odpowiedz
#37
Przewrażliwienie Noobirusie, we wskazanych słowach nie ma niczego negatywnego ani pozytywnego. Brak zachwytu nie jest negatywny, a wydaje mi się iż na MGF nagminnie o tym się zapomina. A gratulować sukcesu można. Chociaż z drugiej strony o to właśnie w temacie chodzi, że 500 sprzedanych egzemplarzy to wbrew temu co niektórzy twierdzą, nie jest cud. Zatem nie przesadzajmy z zachwytami, bo to rezultat którego można oczekiwać. Natomiast co do atrakcyjności AA, swoją opinię wyraziłem i uzasadniłem, nie ma obowiązku z nią się zgadzać. Nie ma także potrzeby tworzyć nowych mitów, gdy właśnie jeden rozwialiśmy Oczko
 
Odpowiedz
#38
No właśnie nie wiem Noobirusie, gdzie ty widzisz tutaj jakiś negatywny wydźwięk. Raczej pozytywny, dlatego że od autorki można spodziewać się sprzedania tych 500 sztuk Uśmiech
Ei incumbit probatio, qui dicit, non qui negat.
---
W zależności od ilości kości wytrzymałości.
 
Odpowiedz
#39
"Średnio atrakcyjny" nie jest komplementem Uśmiech
"Noobirus popełnił po prostu fatalny błąd, godny osoby naprawdę pozbawionej wszelkiego życiowego doświadczenia - wziął Skavena na poważnie."
By Ptakuba
 
Odpowiedz
#40
Może trochę necro, ale co tam. I tak gratsy dla autorów AA, że w ogóle wydali grę i pokryli ją dwoma dodatkami - edycją rozszerzoną (whatever, ja to liczę jako dodatek) i „Hymn Zastępów”.

Imo sir acid całkiem dobrze prawi o maszynach, ale ja tam się na tym nie znam.

Powiem tylko tyle, że lepiej mierzyć siły na zamiary niż później się przeliczyć i mieć złość do wyimaginowanego fundomu który nie kupił naszej prze-fajnej gry.
 
Odpowiedz
  


Skocz do:


Przeglądaj: 1 gości

Menu